Niedziela ze Służebnicą Bożą Kunegundą Siwiec na Karmelu - 2 marca 2014 r.
Dodane przez redaktor dnia 05/03/2014
Niedziela 2 marca 2014 roku  była poświęcona Służebnicy Bożej Kunegundzie Siwiec. Wszystkie niedzielne kazania...

Images: kund4.jpg

Treść rozszerzona
Niedziela 2 marca 2014 roku  była poświęcona Służebnicy Bożej Kunegundzie Siwiec. Wszystkie niedzielne kazania – począwszy od sobotniej wieczornej Mszy (1 marca br.) – były poświęcone duchowości Kunegundy Siwiec. Kazania głosił ojciec Mariusz Gomoliszek.
Images: kund2.jpg

Oto treść kazania:
„Chciałbym przedstawić wam postać Kunegundy Siwiec (1876-1955), imię może wydawać się nam dziwne, niepopularne a postać w swym zewnętrznym wyglądzie niepiękna, tym bardziej wyraża to prawdę, iż Bóg patrzy w serce a nie na to co zewnętrzne.
Kundusia – bo tak zdrobniale nazywano Kunegundę Siwiec - urodziła się w niedalekiej Siwcówce, parafia Stryszawa, była jedną z dziesięciorga rodzeństwa, byli to zwyczajni, prości ludzie, a ona sama zwykłą, młodą, wiejską dziewczyną, niczym nieróżniącą się od rówieśniczek. Pracowała przy gospodarstwie, a w niedzielę czy w dni świąteczne lubiła w towarzystwie porozmawiać, pobawić się, potańczyć.
Przełomowym wydarzeniem w życiu Kundusi były rekolekcje wygłoszone przez o. Bernarda Łubieńskiego, znanego redemptorystę, które tak nią poruszyły, że od tego momentu, można powiedzieć nie była już zwyczajną dziewczyną i mając 21 lat życia postanowiła poświęcić się na wyłączną służbę Bogu.
Co wyróżniało więc Kunegundę Siwiec spośród grupy podobnych jej dziewczyn? Oto świadectwo jej kierownika duchowego ks. Bronisława Bartkowskiego, który zapewne najlepiej ją poznał:
W prostej, wiejskiej kobiecie, wyczuwali wszyscy, którzy się z nią zetknęli, jakieś głębokie życie wewnętrzne. Życie zjednoczone z Bogiem. Nadzwyczajna była wierność i czujność, z jaką Kundusia odpowiadała na każde poruszenie łaski Bożej. To nadawało wartość czynnościom pozornie mało wartym, tak pospolitym. Pięknie powiedziała pewna matka: „Chcę Boga wielbić każdą wypraną pieluszką mojego dziecka”. Żyła Jezusem. Dosłownie. I tak jakoś bezpośrednio, na co dzień, że aż dziwne się wydaje, że można swój stosunek z Bogiem tak prosto, ufnie po dziecięcemu ułożyć… Instynktownie czuli to prości ludzie i szli do niej ze sprawami najintymniejszymi, z prośbą o pomoc w rachunku sumienia z całego życia… Najtrudniej jest pisać o rzeczach prostych, tak by ukazać całą ich wielkość.
Kundusia otrzymała tę łaskę od Boga, która pozwalała jej w duchu prowadzić wewnętrzny dialog z Panem Jezusem, Matką Bożą, ze świętymi zakonu karmelitańskiego oraz innymi „mieszkańcami” nieba. W tych rozmowach zebranych w duchowy dziennik wydany pt. Miejsce Mojego miłosierdzia i odpoczynku, najczęściej jednak ten wewnętrzny dialog odbywa się między nią a Panem Jezusem, który ma dla niej słowa miłości i miłosierdzia, podobnie jak do św. Faustyny Kowalskiej, czasami Pan Jezus się powtarza mówi jej to samo, ale z miłością jak dziecku, któremu wiele razy trzeba powtarzać to samo. Dziennik ten rozpoczynają słowa skierowane do Kundusi przez Pana Jezusa:
Pragnę udzielać miłosierdzia. Ono z krzyża płynie. Z miłości płynie miłosierdzie. Miłość wzgardzoną ofiaruj Ojcu Przedwiecznemu, aby wyprosić miłosierdzie Boże. I łzy moje ofiaruj Ojcu niebieskiemu przez Matkę moją dla wyjednania miłosierdzia. Wiele, dużo dusz można zbawić przez to. Swoje krzyże i cierpienia łącz z miłością moją. Radość mi sprawia takie ofiarowanie miłości wzgardzonej i wynagradza. Oddałem ci Serce moje, byś Mnie moim Sercem kochała…To jest moje największe pragnienie, abyś Mi pomagała w zbawianiu dusz i wynagradzała Mi krzywdy, wyrządzane przez grzeszników, w tym okażesz Mi miłość największą. Pragnę, abyś w prostocie serca i z miłości ponosiła małe ofiary w cierpieniach – z radością. Oddaję ci się na własność z moimi skarbami, abyś nimi rozporządzała dla drugich
Przemawiają do niej i inni święci:
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus(3 października): Siostro moja, wielką łaskę znalazłaś u Pana. Pan Bóg przygotował dla ciebie wielkie łaski.
Kundusia: Co się we mnie Panu Jezusowi spodobało?
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus: Miłość twoja ku Bogu i bliźnim.
Matka Boża: Ty nie należysz do dusz pysznych. Syn mój bowiem przemawia tylko do dusz pokornych i nadal do ciebie będzie przemawiał. Prośby twoje są wysłuchiwane, módl się, a nie ustawaj, bo wiele możesz uprosić dla siebie i dla innych.
Często prosi za innych, o miłość doskonałą, pyta jak postępować wobec sąsiada, żali się że nie wie o co prosić. Relacja w jaką wchodzi Kundusia jest bardzo prosta, wręcz dziecinna. Wobec takiej prostoty kierownik duchowy Kundusi mówi takie słowa: 
Może to tylko brak skupienia, zbytni niepokój i „troska o bardzo wiele” sprawiają, że nie słyszymy, co mówi w nas Pan, tak jak Go słyszała w sobie Kundusia.
Mimo, że Kunegunda Siwiec prowadziła tak głębokie życie wewnętrzne, czuła potrzebę podzielenia się swoją wiarą, czuła potrzebę ubogacenia się wiarą innych, dlatego stała się członkiem wspólnoty świeckiego karmelu przy klasztorze karmelitów bosych w Wadowicach. Tu pogłębiała nie tylko wiedzę ale i relację, żywą relację ze świętymi karmelu, szczególnie ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus. Dlatego jeśli czujesz w sobie pragnienie głębszej relacji z Bogiem nie zagłuszaj go w sobie, ale spróbuj wypłynąć na głębię i poszukaj grupy, wspólnoty, która ci odpowiada, może właśnie wspólnoty świeckiego karmelu, by w niej doświadczyć tej zażyłej relacji z Jezusem, jak ją doświadczała Kundusia.
Tak jak to bywa w przypadku świętych, także w życie służebnicy Bożej Kunegundy Siwiec została wpisana tajemnica cierpienia przez ostatnie 7 lat życia była przykuta do łóżka, przez pół roku mogła leżeć tylko na jednym boku. Można się użalać nad nią i jej cierpieniem, ale tajemnicą naszej wiary jest to, że krzyż i cierpienie jest jednocześnie doświadczeniem bólu ale i miłości samego Jezusa, tego cierpienia, którego sam doświadczył na Krzyżu, a więc jest i tajemnicą wybrania by ten krzyż wraz z Nim nieść. Każdy z nas ma swój krzyż i cierpienie, które jest częścią jego życia, dlaczego go więc nie ofiarować Jezusowi, uczynić z krzyża zasługę na niebo dla mnie, dla moich bliskich, skoro i tak nie mogę sprawić by tego cierpienia nie było w moim życiu zupełnie. Nadać intencję nie tylko mojemu krzyżowi ale i wysiłkowi, który podejmuję, modlitwie, Mszy świętej…. To mogę zrobić, niech więc będzie to lekcją jaką otrzymałem od służebnicy Bożej Kunegundy Siwiec.”

Była wystawa i kiermasz książek, a po Mszy świętej o godzinie 11.45 był montaż słowno-muzyczny w wykonaniu grupy teatralnej „Kurtyna” ze Stanisławia Górnego poświęcony również służebnicy Bożej Kunegundzie Siwiec.

Images: kund3.jpg

Images: kund1.jpg